Pokaż spis treści Ukryj spis treści
W jeden dzień zebrano prawie 1,4 mln zł na leczenie i protezy dla 17‑letniego chłopaka, który w lutym uległ ciężkiemu wypadkowi, gdy pomagał pasażerce z wózkiem. Kwota pokryje znaczną część kosztów długotrwałej rehabilitacji, lecz jednocześnie uwypukla skalę wydatków związanych z powrotem do samodzielnego życia.
Jak doszło do tragedii
Do zdarzenia doszło 14 lutego na stacji w Woli Bierwieckiej. Dominik wracał pociągiem z Radomia razem z mamą i pomagał wysunąć wózek dziecięcy dla innej pasażerki. Przy próbie powrotu do składu drzwi przytrzasnęły mu dłoń, a ruszający pociąg wciągnął chłopaka pod koła.
Viki Gabor: ślub stoi pod znakiem zapytania, bliscy wstrzymują decyzję
14-latek zatrzymany w Kołobrzegu za kierownicą auta rodziców: mówi, że nie pił
W wyniku obrażeń Dominik trafił w stanie krytycznym do Mazowieckiego Szpitala Specjalistycznego w Radomiu, gdzie przeszedł skomplikowaną operację ratującą życie. Po pierwszej interwencji dalsze leczenie kontynuowano w Wojskowym Instytucie Medycznym w Warszawie.
Skutki dla zdrowia i potrzeby rehabilitacji
Po długim pobycie w śpiączce farmakologicznej chłopak został wybudzony; niestety wskutek wypadku stracił obie nogi oraz część palców u ręki. Rodzina podkreśla, że Dominik chce wrócić do normalnego trybu życia, co jednak wymaga specjalistycznej opieki oraz nowoczesnych protez.
Szacunkowe koszty są znaczne i rozbite na kilkuletnie potrzeby.
- Całkowity koszt protez i ich utrzymania na pierwsze 5 lat: ok. 1,17 mln zł.
- Wsparcie ze strony Narodowego Funduszu Zdrowia: około 40 tys. zł.
- Koszt pierwszego roku rehabilitacji w specjalistycznym ośrodku: szacunkowo ~150 tys. zł.
Zbiórka i reakcja społeczności
Rodzice uruchomili publiczną zbiórkę przy współpracy z Fundacją Podaruj Dobro, która pomaga w organizacji leczenia i rehabilitacji. Wiele osób odpowiedziało natychmiastowo — suma potrzebna na protezy została zgromadzona bardzo szybko.
Ostateczny rezultat kampanii finansowej osiągnął 1 397 850 zł — kwota zanotowana wieczorem 28 marca. Pieniądze mają umożliwić zakup urządzeń i wsparcie w pierwszych latach rekonwalescencji.
Co to oznacza dla innych pacjentów?
Skala zebranej kwoty pokazuje dwa ważne zjawiska: natychmiastową gotowość społeczną do pomocy oraz ogromne obciążenia finansowe związane z kompleksową rehabilitacją po urazach kończyn. Dla rodzin takich jak Dominika oznacza to często konieczność sięgania po zbiórki, mimo że część świadczeń dostępna jest w systemie publicznym.
Decyzje o dalszym leczeniu i doborze protez będą teraz konsultowane z zespołem medycznym i organizatorem zbiórki. Rodzina informuje, że priorytetem jest bezpieczny i możliwie szybki start procesu rehabilitacyjnego.
Sprawa pozostaje ważna nie tylko z perspektywy samej rodziny — dotyka również rozmów o dostępności nowoczesnych rozwiązań protetycznych i finansowaniu długotrwałej rehabilitacji w Polsce.












