Pokaż spis treści Ukryj spis treści
W nocy z 8 października 14-letni chłopak z Roczyny koło Andrychowa bez zgody rodziców wsiadł do ich samochodu i ruszył w podróż na własną rękę — aż do Kołobrzegu. Sprawa ma znaczenie natychmiastowe: pokazuje, jak szybko zwykła kłótnia może przerodzić się w poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa i uruchomić kosztowną akcję służb.
Rodzice zorientowali się rano, że syn zniknął, a w garażu nie ma auta. Natychmiast zawiadomili policję. Funkcjonariusze, strażacy i grupa poszukiwawczo‑ratownicza Paramedic przeszukiwali teren — w działaniach brało udział ponad sto osób, informuje mł. asp. Pamela Kilian z komendy w Kołobrzegu.
Namierzenie telefonu i pościg
Śledzenie sygnału telefonu pozwoliło ustalić, że urządzenie loguje się w rejonie Kołobrzegu — to setki kilometrów od domu chłopca. Wieczorem, około godziny 20, policjanci zauważyli pojazd w pobliżu miejscowości Stary Borek i podjęli próbę zatrzymania.
Viki Gabor: ślub stoi pod znakiem zapytania, bliscy wstrzymują decyzję
14-latek zatrzymany w Kołobrzegu za kierownicą auta rodziców: mówi, że nie pił

Z relacji mundurowych wynika, że nastolatek nie reagował na sygnały świetlne i dźwiękowe, przyspieszył, a po dotarciu do ul. Europejskiej w Kołobrzegu radiowozy zablokowały przejazd. Kierowca porzucił samochód na poboczu i próbował zbiec w pobliskie zarośla.
Odnaleziony przez ratowników
Do akcji włączono psa tropiącego oraz ratowników z grupy Paramedic. To oni natrafili na chłopca idącego spokojnie ulicą Warszawską na jednym z osiedli — nie stawiał oporu. Ratownicy podkreślają, że był opanowany.

Pytany o alkohol, miał odpowiedzieć, że nie jeździ po pijanemu. Patrol policyjny zabezpieczył nieletniego; noc spędził na komendzie.
Rano — kontakt z rodziną i perspektywa prawna
W sobotnie przedpołudnie na komendzie pojawił się ojciec chłopca; to on razem ze znajomymi odebrał syna około godziny 10. Nie udzielił komentarza mediom.
Rzecznik kołobrzeskiej policji zapowiada skierowanie sprawy do sądu rodzinnego. Wstępne zarzuty obejmują m.in. prowadzenie pojazdu bez uprawnień oraz niezatrzymanie się do kontroli. Dodatkowo funkcjonariusze wyjaśniają inne wykroczenia drogowe związane z tą jazdą.
- Kluczowe ryzyka: nieletni za kierownicą stwarza zagrożenie dla siebie i innych;
- Konsekwencje prawne: odpowiedzialność przed sądem rodzinnym, możliwe grzywny i środki wychowawcze;
- Koszty akcji: mobilizacja służb (policja, strażacy, grupy ratownicze) i potencjalne koszty naprawy lub szkód;
- Profilaktyka: konieczność rozmów w rodzinie i zabezpieczenia kluczy czy auta.
Według policji, na szczęście nikt nie ucierpiał poważnie — chłopiec przejechał w przybliżeniu 700 kilometrów, nie powodując poważnego zdarzenia drogowego. Mimo to zdarzenie wywołało intensywną akcję służb i może mieć długofalowe skutki dla rodziny.
Sprawa rodzi poważne pytania o dostęp nastolatków do pojazdów, metod monitorowania i o to, jak reagować po pierwszych sygnałach konfliktu w domu. Policja prowadzi dalsze czynności wyjaśniające; ostateczne decyzje w sprawie chłopca podejmie sąd rodzinny.











