Pokaż spis treści Ukryj spis treści
Justyna Steczkowska ponownie odniosła się do kontrowersji związanej z sesją zdjęciową sprzed lat — tym razem tłumaczy, gdzie wykonano zdjęcia i kto zaproponował reportaż. Jej słowa przypominają o cienkiej granicy między życiem prywatnym artysty a redakcyjnymi decyzjami, co wciąż ma znaczenie dla relacji mediów z osobami publicznymi.
W niedawnym wywiadzie dla Żurnalisty piosenkarka wyjaśniła, że fotografie, które kiedyś wywołały falę krytyki, nie powstały przy grobie jej ojca. Tata artystki spoczywa w Stalowej Woli, a zdjęcia zrealizowano na cmentarzu w Warszawie — według Steczkowskiej na terenie znanych Powązek.
Jak doszło do sesji
Viki Gabor: ślub stoi pod znakiem zapytania, bliscy wstrzymują decyzję
14-latek zatrzymany w Kołobrzegu za kierownicą auta rodziców: mówi, że nie pił
Steczkowska podkreśla, że to redakcja magazynu Viva! zaproponowała materiał po śmierci jej ojca. Pierwotnie odmówiła, ale rok później magazyn wrócił do pomysłu i poprosił o wypowiedź o zmarłym. W rezultacie do wywiadu włączyła się jej matka, która miała opowiedzieć o dokonaniach ojca i jego roli w lokalnej społeczności.
Artystka zaznaczyła też, że sama nie była autorką koncepcji zdjęć i nie dostrzegała w nich nic niestosownego — rozumieła sesję jako prosty plener fotograficzny, a nie akt profanacji czy „wykorzystania” grobu.
Reakcja opinii publicznej i konsekwencje
Pomimo wyjaśnień, publikacja wywołała silne emocje i oskarżenia o brak taktu. Steczkowska przyznaje, że negatywny odzew był dla niej przykrą niespodzianką i wpłynął na jej odbiór medialny na pewien czas.
- Miejsce zdjęć: cmentarz w Warszawie (Powązki), nie grób w Stalowej Woli.
- Inicjator: magazyn Viva! — to redakcja zaproponowała sesję i materiał.
- Uczestnicy: Steczkowska i jej matka, która wypowiadała się o życiu i zasługach ojca.
- Skutek: krytyka społeczna i medialna, zaskoczenie artystki reakcją publiczności.
Sprawa, choć dotyczy wydarzenia sprzed wielu lat, dziś wraca jako przypomnienie, jak ważne są jasne granice przy relacjonowaniu prywatnych momentów oraz jak redakcyjne decyzje — zwłaszcza tytuły i okładki — mogą zmienić sens opowieści.
Steczkowska nie ukrywa, że z perspektywy czasu odebrała tamte wydarzenia emocjonalnie — poczuła przykrość, ponieważ nie zamierzała nikogo urazić, a opis sytuacji w mediach odbiegał od jej intencji.
Pełny kontekst i szczegóły wywiadu publikowane są w materiale rozmowy z Żurnalistą, gdzie piosenkarka przybliża także inne wątki ze swojej kariery i życia prywatnego.












