Pokaż spis treści Ukryj spis treści
Spór między Anną Wyszkoni a Adamem Konkolem, który rozpoczął się po rozstaniu artystki z zespołem, znów wrócił do debaty publicznej. Ostatnie wypowiedzi wokalistki sugerują, że mimo krótkiego gestu ze strony byłego współpracownika, to ona uznaje temat za zakończony — a sprawy prowadzą prawnicy.
Korzenie konfliktu sięgają decyzji z 2010 roku
Relacje między byłymi członkami zespołu Łzy od lat są napięte. W 2010 roku Anna Wyszkoni opuściła grupę, by rozwijać karierę solową — od tego czasu wokół podziału twórczości i praw do repertuaru narosło wiele nieporozumień.
Viki Gabor: ślub stoi pod znakiem zapytania, bliscy wstrzymują decyzję
14-latek zatrzymany w Kołobrzegu za kierownicą auta rodziców: mówi, że nie pił
Adam Konkol wielokrotnie podkreślał w lokalnych mediach, że to on jest autorem flagowych kompozycji zespołu i że czuje się pokrzywdzony, gdy utwory te wciąż wykonywane są publicznie pod pierwotną nazwą. Spór dotyczy zatem nie tylko wizerunku, ale też kwestii związanych z prawami autorskimi i wynagrodzeniem za wykorzystanie twórczości.
Co wydarzyło się ostatnio?
W ostatnich rozmowach z mediami Wyszkoni przyznała, że długo starała się ignorować spór, lecz ostatecznie zdecydowała się na kroki prawne — sprawa trafiła do prawników. Artystka stwierdziła, że nie chce rozdmuchiwać tematu w publicznym dyskursie i nie planuje angażować się w medialne polemiki.
Według jej relacji, Konkol jednorazowo wyciągnął rękę w stronę pogodzenia, ale zgoda okazała się krótkotrwała. Dla Wyszkoni sprawa jest zamknięta i skupia się ona na dalszej karierze.
- Rok rozpoczęcia konfliktu: 2010 — decyzja o odejściu Wyszkoni z zespołu.
- Główne roszczenia: autorstwo piosenek, prawo do używania nazwy zespołu, rozliczenia finansowe.
- Aktualny status: sprawa w rękach prawników; artystka deklaruje, że nie będzie angażować się w dalsze medialne spory.
- Sygnał pogodzenia: jednorazowy gest ze strony Konkola, który nie doprowadził do trwałego porozumienia.
Dlaczego to ma znaczenie dziś?
Spór dotyka praktycznych aspektów funkcjonowania sceny muzycznej: od tego, kto ma prawo wykonywać repertuar pod starą nazwą, przez rozliczenia z organizatorami koncertów, aż po wpływ na streamingi i tantiemy. W praktyce konflikt może wpłynąć na planowane występy, repertuar zespołów-córkowych i decyzje promotorów.
Równie istotne są reputacyjne skutki dla obu stron — otwarte konflikty o podobnym charakterze bywają tematem dla mediów i mogą rozpraszać uwagę od bieżącej działalności artystycznej.
Co może być dalej?
Możliwe scenariusze obejmują:
- porozumienie i rozliczenie finansowe między stronami,
- sprawę sądową rozstrzygającą o prawie do nazwy czy wykonania utworów,
- utrzymanie status quo, czyli dalsze prowadzenie działalności z istniejącymi roszczeniami i sporami.
Na razie jedna ze stron — Anna Wyszkoni — deklaruje, że chce iść dalej, nie angażując się w medialne przepychanki. Jednocześnie trwające kroki prawne oznaczają, że temat może wrócić do nagłówków wraz z kolejnymi decyzjami prawnymi lub ewentualnym porozumieniem.
Warto śledzić rozwój wydarzeń, bo wynik sporu może mieć realne konsekwencje dla organizatorów koncertów, menedżerów i samych fanów, którzy kupują bilety i oczekują konkretnego repertuaru na scenie.












