Arsenal przegapił okazję na pewne zwycięstwo, remisując z Wolverhampton 2:2 po dramatycznym, ostatnim golu rywali — wynik może mieć bezpośrednie konsekwencje dla walki o tytuł. Ten remis otwiera drogę Manchesterowi City, który już w sobotę 21 lutego może znacznie zmniejszyć stratę do lidera.
Mecz na oblodzonym, deszczowym boisku zaczął się od szybkiego uderzenia Arsenalu: już w 5. minucie **Bukayo Saka** wykorzystał dośrodkowanie Declana Rice’a i głową otworzył wynik. Arteta desygnował między innymi Viktora Gyokeresa i Gabriela Martinelliego, a Saka wystąpił w roli centralnej postaci ofensywy — i potwierdził swoją skuteczność od pierwszych minut.
Arsenal miał kolejne szanse na podwyższenie prowadzenia — uderzenie Rice’a z dystansu minęło słupek, a Martinelli nie zdołał dopieścić sytuacji po błędzie bramkarza Wolves, Jose Sa. Pierwsza połowa jednak nie obfitowała w akcje tworzące realne zagrożenie dla bramki gości.
Viki Gabor: ślub stoi pod znakiem zapytania, bliscy wstrzymują decyzję
14-latek zatrzymany w Kołobrzegu za kierownicą auta rodziców: mówi, że nie pił
Po przerwie gra nabrała tempa. Gospodarze próbowali odpowiedzieć, m.in. Adam Armstrong oddał groźny strzał z dystansu, ale to Arsenal szybko doprowadził do ponownego prowadzenia. **Pablo Marí Hincapié** (w opisie akcji: Hincapie) zamknął akcję i posłał piłkę do siatki po dograniu Gabriela — był to moment, gdy wydawało się, że trzy punkty zostaną w Londynie.
W 61. minucie obraz meczu się zmienił: kapitalnym uderzeniem z dystansu popisał się **Hugo Bueno**, który zmniejszył stratę Wolves i ponownie wprowadził niepewność w szeregi gospodarzy. Po tej bramce tempo spadło, a Arsenal starał się kontrolować przebieg gry.
W doliczonym czasie nadszedł jednak cios, którego nikt się nie spodziewał. Po jednej z wrzutek doszło do fatalnego nieporozumienia między **Davidem Rayą** a obrońcą, w efekcie piłka trafiła do **Samuel Edoziego**, który wraz z pomocą Riccardo Calafioriego skierował ją do bramki — 2:2 i ogromny zawód dla gospodarzy.
- Wynik: Arsenal 2–2 Wolverhampton
- Strzelcy: Bukayo Saka (5′), Hincapie (Arsenal), Hugo Bueno (61′), Samuel Edozie (doliczony czas)
- Kluczowy moment: błąd w wyjściu bramkarza i obrońcy w doliczonym czasie, prowadzący do wyrównania
- Konsekwencje: Manchester City może zbliżyć się do Arsenalu już w sobotę 21 lutego
Remis Wolves to nie tylko punkt dla outsidera — to też polityczny cios dla Arsenalu w kontekście tabeli. Jeśli drużyna Pepa Guardioli pokona Newcastle, dystans na szczycie zmniejszy się do zaledwie dwóch punktów, a presja na liderze znacząco wzrośnie.
Trener Mikel Arteta będzie miał na czym pracować: choć jego zespół stwarzał sytuacje i kontrolował większą część spotkania, to koncentracja w kluczowych momentach zawiodła. Z kolei Wolves pokazali charakter — potrafili wykorzystać swoje szanse i wywieźć punkt z trudnego terenu.
Krótka perspektywa:
- Arsenal utrzymuje prowadzenie w tabeli, ale traci część bezpośredniej kontroli nad losami tytułu.
- Wolves potwierdzają, że są groźnym przeciwnikiem w meczach z czołówką.
- Dla neutrów: sobotnie spotkanie Manchesteru City będzie teraz jednym z kluczowych punktów sezonu.
W nadchodzących dniach priorytetem dla Arsenalu będzie poprawa komunikacji w obronie i utrzymanie stabilności mentalnej — inaczej jeden błąd może znów kosztować ich stracone punkty.











