Pokaż spis treści Ukryj spis treści
Adam Konkol, lider zespołu Łzy, ponownie zabrał głos w sprawie trwającego konfliktu z Anną Wyszkoni — rozmowa z serwisem Pomponik przyniosła nowe szczegóły o sporach artystycznych i prawnych. Ta kwestia nie traci na znaczeniu: dotyczy praw do piosenek, przyszłych występów i tego, kto otrzymuje autorstwo oraz honoraria.
O co toczy się spór?
Konkol tłumaczy, że większość tekstów i kompozycji przypisywanych zespołowi wychodzi spod jego pióra i że od lat identyfikuje się jako autor materialu, który publiczność kojarzy z grupą. Twierdzi, że Wyszkoni nadal wykonuje utwory powstałe we współpracy z nim, a w jego ocenie sposób, w jaki o tym mówi na scenie, wprowadza w błąd.
Viki Gabor: ślub stoi pod znakiem zapytania, bliscy wstrzymują decyzję
14-latek zatrzymany w Kołobrzegu za kierownicą auta rodziców: mówi, że nie pił
Muzyk nie ukrywał rozczarowania zachowaniem wokalistki — mówi o zawodzie i o tym, że w branży zdarza się kalkulacja zamiast szczerości. Jednocześnie podkreślił, że nie planuje rezygnować z aktywności artystycznej: nadal koncertuje, ma nową wokalistkę i tworzy kolejne utwory.
Sprawy sądowe — jak wyglądają procedury?
Konkol wyjaśnił, że spór trafił na drogę sądową: najpierw on zainicjował kroki prawne, następnie Wyszkoni wystąpiła z własnymi roszczeniami. Według jego relacji sąd na razie nie przychylił się do wniosku o czasowy zakaz wypowiadania się na temat drugiej strony.
Artysta sugeruje też, że w praktyce trudno jest wyegzekwować od osoby prywatnej wysokie kwoty odszkodowań, za to przeciwko niemu — jako rozpoznawalnej postaci — takie roszczenia bywają formułowane częściej.
- Autorstwo: Konkol utrzymuje, że większość utworów Łez to jego teksty i melodie.
- Występy: Wyszkoni wciąż wykonuje piosenki łączone z zespołem, co zdaniem Konkola bywa przedstawiane w sposób mylący dla publiczności.
- Procedury prawne: obie strony złożyły pozwy; wniosek o zakaz wypowiedzi nie został dotychczas uwzględniony.
- Reakcja artysty: Konkol pozostaje aktywny muzycznie, ale podkreśla swoje rozczarowanie zachowaniem współpracowniczki.
Czy jest miejsce na pogodzenie?
Pomimo ostrego tonu Konkol wielokrotnie mówił, że nie zamyka drzwi do pojednania. Zastrzegł, że chętnie zakończy konflikt, jeśli inicjatywa do rozmowy wyjdzie od Wyszkoni — deklaracja dotyczy zarówno gestu, jak i przypomnienia o wzajemnym wkładzie w twórczość.
„Jeżeli czyny potwierdzą słowa, przyjmę je z otwartością i zakończymy ten konflikt” — takimi słowami podsumował możliwość zgody, wskazując jednocześnie na to, że oczekuje jasnych deklaracji i uczciwości.
Co to oznacza dla fanów i branży?
Spór dwóch publicznych postaci ma praktyczne skutki: wpływa na to, kto formalnie figuruje jako autor i kto zyskuje z praw do wykonań na koncertach. Dla słuchaczy oznacza to też niepewność co do przyszłych wspólnych występów i interpretacji historii zespołu.
Równie istotne są sygnały dla środowiska muzycznego: konflikty o autorstwo przypominają, jak ważne są jasne umowy i przejrzystość przy współpracy twórczej — w przeciwnym razie sprawy często trafiają do sądu, zamiast rozwiązać je polubownie.
Sprawę warto obserwować — kolejne kroki prawne i ewentualne oświadczenia Wyszkoni będą miały znaczenie dla ostatecznego uregulowania relacji i praw do repertuaru.












