Pokaż spis treści Ukryj spis treści
Sprzeczne wyroki w Niemczech, przeszło dwie dekady za kratami i trwająca dziś walka o ponowne zbadanie sprawy — historia Piotra Pytla stawia pytanie o mechanizmy wymiaru sprawiedliwości i prawo do rzetelnego procesu. Sprawa z Monachium z 2004 r. znów budzi wątpliwości, bo inny mężczyzna później przyznał się do tej samej zbrodni.
Wizyta w zakładzie karnym w Rzeszowie szybko przypomina, gdzie toczy się rozmowa: szczegółowa kontrola, rejestracja danych i brak telefonu. Na metalowym krześle, w sali, w której obecni są też funkcjonariusze, siedzi Piotr Pytel — skazany na dożywocie, od ponad 20 lat w więzieniu.
„Zostałem skazany za coś, czego nie popełniłem” — mówi. Dodaje, że niemieckie orzeczenia wzajemnie się wykluczają: po jego wyroku po latach na tę samą zbrodnię skazano inną osobę, która się do niej przyznała. Według Pytla nikt jednak nie podjął działań, by zbadać tę rozbieżność.
Viki Gabor: ślub stoi pod znakiem zapytania, bliscy wstrzymują decyzję
14-latek zatrzymany w Kołobrzegu za kierownicą auta rodziców: mówi, że nie pił
Atak w Monachium, którego przebieg jest teraz kwestionowany
Do zabójstwa doszło w 2004 r. w Monachium. Pytel przyznaje, że zgodził się uczestniczyć w napadzie, ale stanowczo zaprzecza, by brał udział w samym morderstwie. Mówi, że razem ze znajomym, Tomaszem W. (ps. „Lis”), przyjechali w okolice mieszkania ofiary; on sam miał czekać na przystanku oddalonym o kilkaset metrów.
Śledczy ustalili, że to „Lis”, który w chwili zdarzenia miał 17 lat, wszedł do mieszkania i tam doszło do zabójstwa. Sprawca następnego dnia uciekł do Polski. Pytel twierdzi, że dowiedział się o tragedii dopiero z doniesień medialnych.
Co posłużyło za dowody w procesie?
Prokuratura niemiecka prowadziła szerokie dochodzenie, analizując m.in. logowania telefonów w rejonie miejsca zbrodni — właśnie dzięki takim ustaleniom miano powiązać Pytla z okolica zdarzenia. Jednak najważniejszym dowodem okazały się zeznania współwięźnia, Paulo Lufingo, które — jak utrzymuje skazany — miały motywację finansową i chęć uniknięcia deportacji.
Według Pytla świadek po przeczytaniu artykułów o sprawie zgłosił się do śledczych, licząc na nagrodę. To jego zeznania sąd uznał za wiarygodne i na tej podstawie wydano wyrok. Pytel zdecydowanie zaprzecza, że kiedykolwiek rozmawiał z Lufingo o przebiegu zbrodni.
Dwa wyroki — różne osoby, ta sama kara?
W 2006 r. sąd w Monachium skazał Piotra Pytla na karę dożywotniego pozbawienia wolności. Dopiero po latach w Polsce zatrzymano Tomasza W., który podczas przesłuchań przyznał się do zabójstwa i opisał jego przebieg. Wydano go do Niemiec; w 2010 r. został skazany na 9 lat i 3 miesiące — jako nieletni nie mógł otrzymać kary dożywocia. Karę odbył.
Polskie organy śledcze wielokrotnie wskazywały na brak dowodów potwierdzających obecność Pytla w mieszkaniu ofiary, a sam Tomasz W. miał twierdzić, że działał sam. Mimo to niemiecki wymiar sprawiedliwości nie wznowił postępowania przeciwko Pytlowi.
- 2004: zabójstwo w Monachium.
- 2006: wyrok dla Piotra Pytla — dożywocie.
- 2010: Tomasz W. (ps. „Lis”) skazany na 9 lat 3 miesiące po ekstradycji do Niemiec.
- 2013: polska prokuratura zwraca się o wznowienie postępowania — sąd w Augsburgu odmawia.
- do dziś: kilkukrotne wnioski o ułaskawienie i odwołania pozostają bez ostatecznego rozstrzygnięcia.
Życie za kratami i stan zdrowia
Piotr Pytel nie ukrywa, że w przeszłości popełniał błędy i bywał w złym towarzystwie. Jednocześnie podkreśla: nie zasłużył na taką karę, ponieważ nie zabił. Dwie dekady więzienia, jak mówi, zmieniły go — próbuje pracować i wypełniać czas, ale niepokoi go stan zdrowia.
Skazany informuje, że cierpi na guza przesuwającego tchawicę; kilka dni temu miał trudności z oddychaniem i interweniowała karetka. Jego nadzieją na zmianę losu pozostaje ułaskawienie lub w przyszłości warunkowe zwolnienie — w Polsce osoba skazana na dożywocie może ubiegać się o nie po 30 latach kary. Złożył kolejne wnioski, m.in. dokumenty skierowane do prezydenta, oczekując rozpatrzenia.
Stanowisko sądu
Rzecznik Sądu Okręgowego w Rzeszowie, sędzia Tomasz Mucha, odpowiadając na pytania redakcji, wskazał:
- Do tej pory wpłynęły cztery wnioski o ułaskawienie Pytla — pierwszy z negatywną opinią, trzy kolejne ocenione pozytywnie.
- Sąd, opiniując wnioski pozytywnie, brał pod uwagę wątpliwości co do rzeczywistego udziału Pytla w zdarzeniu; istniała możliwość, że jego rola różniła się od tego, co opisano w prawomocnym wyroku.
- Polska prokuratura wcześniej sygnalizowała potrzebę rozważenia wznowienia postępowania; wniosek z 2013 r. został jednak odrzucony przez sąd w Augsburgu.
- Przypomniano też, że skazany na dożywocie może ubiegać się o warunkowe zwolnienie dopiero po odbyciu 30 lat kary.
Sprawa Piotra Pytla pozostaje przykładem złożoności międzynarodowych postępowań karnych i trudności w sprostaniu wyzwaniom dowodowym po latach. Dla niego najważniejsze jest jedno: by ktoś ponownie przeanalizował sprzeczne ustalenia i ocenił, czy wymierzona kara była sprawiedliwa.
„Nie zapadło tylko jedno: sprawiedliwość” — mówi Pytel i deklaruje, że nie przestanie się ubiegać o wyjaśnienie sprawy.












