Polski profesor zamordowany w Grecji: rodzina walczy o przyszłość jego dzieci

Pokaż spis treści Ukryj spis treści

Sprawa zabójstwa profesora Przemysława Jeziorskiego wciąż ma konsekwencje dla najbliższych i ściąga międzynarodowe komplikacje prawne — mimo zatrzymań proces jeszcze się nie rozpoczął, a jego 11‑letnie bliźnięta pozostają w placówce w Atenach. To, co miało być powrotem do spotkania z dziećmi, przekształciło się w wielowątkowy spór o opiekę, majątek i bieg postępowania sądowego.

Do zabójstwa doszło 4 lipca w podstołecznej dzielnicy Agia Paraskevi; mężczyzna został wielokrotnie postrzelony na chodniku i zmarł na miejscu. Ofiarą był 43‑letni Polski naukowiec, wykładowca związany z ośrodkami akademickimi w USA, który przyjechał do Aten, by uczestniczyć w sprawach rodzinnych.

Zatrzymania i zarzuty

W toku śledztwa greckie służby postawiły zarzuty pięciu osobom — wśród nich jest była żona zmarłego oraz jej obecny partner. Partner został aresztowany i podczas przesłuchań przyznał się do udziału w zamachu, tłumacząc motyw jako działanie z uwagi na relację z kobietą. Prokuratura wskazuje, że dowody i zeznania sugerują udział kilku osób w organizacji ataku; sama oskarżona zaprzecza, by znała plany partnera.

Sytuacja prawna pozostaje otwarta: choć prokuratura prowadzi sprawę intensywnie, proces w Grecji jeszcze się nie rozpoczął, a część decyzji proceduralnych — w tym przedłużenie aresztu dla byłej żony — wprowadza dodatkowe opóźnienia.

Gdzie są dzieci i dlaczego to ważne

Po śmierci ojca 11‑letnie bliźnięta, Zoe i Angelo, trafiły do specjalnej placówki opiekuńczej w Atenach. Formalną pieczę częściową sprawuje teraz brat zamordowanego, jednak dzieci nie zostały przeniesione do Polski, mimo że rodzina deklaruje gotowość do przyjęcia i wsparcia.

Bliscy i osoby z kręgu rodziny podkreślają, że długotrwały pobyt w instytucji pogłębia traumę po stracie opiekuna. Kontakt przez telefon i wideorozmowy nie zastępuje codziennej obecności — według rodziny przygotowane są pokoje, zapisane szkoły i zapewniona pomoc psychologiczna, jednak procedury międzynarodowe i decyzje sądowe blokują transfer dzieci.

  • Zatrzymani: pięć osób, w tym była żona i jej partner.
  • Stan prawny: zarzuty postawione, proces nie rozpoczęty; areszt przedłużony.
  • Dzieci: przebywają w domu dziecka w Atenach, opieka częściowa ze strony rodziny w Polsce utrudniona.
  • Majątek: trwają spory dotyczące aktywów i nieruchomości po zmarłym, w tym sprawa lokalu w Berkeley.
  • Termin: rodzina spodziewa się ruchu w sprawie w nadchodzących miesiącach, możliwe przyspieszenie procedur latem.

Spory majątkowe i inne komplikacje

Proces karny to tylko jedna z płaszczyzn sprawy. Pozostałe dotyczą wspólnego biznesu prowadzonym przez małżonków za granicą oraz nieruchomości należących do zmarłego. W jednym z domów w Kalifornii — jak informuje rodzina — doszło do nielegalnego zajęcia lokalu przez osoby trzecie, a procedura eksmisji przeciąga się przez miesiące ze względu na lokalne przepisy.

Te wątki utrudniają uporządkowanie spraw po śmierci profesora i wpływają na budżet rodziny oraz możliwości zabezpieczenia przyszłości dzieci.

Co może się zmienić w najbliższym czasie

Najistotniejszym punktem jest rozpoczęcie procesu i priorytetyzacja kwestii opieki nad dziećmi. Decyzje greckiego sądu o dalszym areszcie podejmowane są niezależnie od oczekiwań rodziny, ale każda zmiana w harmonogramie rozpraw przyspieszy wyjaśnienie, czy i kiedy dzieci będą mogły wrócić do Polski.

Równolegle będą toczyły się postępowania cywilne dotyczące majątku i prawa do nieruchomości za granicą — ich rozstrzygnięcie może zająć znacznie więcej czasu niż sprawa karna.

Rodzina zapowiada dalszy nadzór nad przebiegiem postępowań i deklaruje gotowość, by zapewnić dzieciom stabilne warunki, gdy tylko pozwolą na to organy opieki i sąd. Sprawa pozostaje otwarta — będziemy informować o najważniejszych etapach procesu oraz decyzjach dotyczących opieki nad dziećmi.

Podziel się opinią

Oceń ten wpis jako pierwszy
lub napisz szczegółową recenzję



zorawina.info to niezależne medium. Wesprzyj nas, dodając nas do ulubionych w Google News:

Dodaj komentarz

Opublikuj komentarz