Pokaż spis treści Ukryj spis treści
Rok po sprowadzeniu Sebastiana Majtczaka do Polski wracają wątpliwości dotyczące legalności całej operacji — rodzina mówi o przymusowym zabraniu, a śledczy tłumaczą, że przekazanie odbyło się w ramach procedur, choć brakuje części dokumentów z Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Spór o papierkową podstawę i przebieg zatrzymania ma teraz realne znaczenie dla toczącego się procesu i najbliższej rozprawy zaplanowanej na koniec lipca.
Tło sprawy i toczące się postępowanie
Majtczak jest oskarżony o spowodowanie wypadku na autostradzie A1 we wrześniu 2023 r., w którym zginęła trzyosobowa rodzina z Myszkowa. Prokuratura wskazuje, że kierowca przekroczył prędkość i uciekł z miejsca zdarzenia; po wypadku wyjechał do Dubaju, korzystając z niemieckiego paszportu.
Proces w Piotrkowie Trybunalskim toczy się od września, oskarżony pozostaje w tymczasowym areszcie. Jego obrońcy podnoszą zarzuty dotyczące trybu sprowadzenia go do Polski — twierdzą, że zabrakło formalnej zgody władz emirackich. Prokuratura i ministerstwo odpowiadają, że strony miały zgodę na przekazanie, choć dokumenty nie są kompletne.
Viki Gabor: ślub stoi pod znakiem zapytania, bliscy wstrzymują decyzję
14-latek zatrzymany w Kołobrzegu za kierownicą auta rodziców: mówi, że nie pił
Jak przebiegało zatrzymanie w Dubaju?
Rodzina relacjonuje, że 23 maja mężczyzna został zatrzymany w hotelu przez polskich i lokalnych funkcjonariuszy, skuty i pozbawiony telefonów. Według ojca, Jarosława, syn nie mógł skontaktować się z adwokatem, spędził wiele godzin w areszcie i dopiero potem otrzymał tymczasowy dokument od polskiego przedstawicielstwa dyplomatycznego.
Na lotnisku pojawiły się dodatkowe kontrowersje: rodzina utrzymuje, że procedury kontroli zostały obejściowe i że Majtczak został doprowadzony na pokład specjalnym przejściem bez normalnego skanowania dokumentów. Osoby zaangażowane w operację odrzucają narrację o „porwaniu” i podkreślają, że transport nie odbył się w sposób nielegalny.
Dokumenty—czego brakuje i co jest dostępne?
- Braki w aktach: Prokuratura przyznaje, że nie otrzymała odpisu decyzji władz ZEA potwierdzającej zgodę na ekstradycję.
- Dostępne materiały: Strona polska dysponuje dokumentacją dotyczącą przejęcia oskarżonego przez konwój oraz zapisami dotyczącymi aresztu ekstradycyjnego.
- Udział resortów: Wymiana dokumentów była prowadzona centralnie przez ministerstwo sprawiedliwości, a prokuratura wielokrotnie wnioskowała o uzupełnienie akt.
Rzeczniczka Prokuratury Generalnej poinformowała, że brak odpisu decyzji ekstradycyjnej nie przesądza, iż przekazanie miało miejsce bez zgody władz emirackich. Z kolei Ministerstwo Sprawiedliwości przekazało, że 24 maja otrzymało informację o akceptacji przez stronę emiracką planu przekazania i konwoju na dzień 26 maja.
Kto odpowiada za dostarczenie dokumentów?
Prokurator prowadzący sprawę wyjaśnił w sądzie, że formalne procedury międzynarodowe są realizowane na szczeblu centralnym przez ministerstwo, dlatego prokuratura nie może samodzielnie uzyskać wszystkich akt. Wskazał też, że prokuratura „wyczerpała swoje możliwości” i zwróciła się do sądu o interwencję w sprawie uzupełnienia dokumentacji.
Obrońcy podnoszą to jako istotny element linii obrony — twierdzą, że brak kompletnej dokumentacji może wpłynąć na prawidłowość przekazania i późniejsze decyzje dowodowe. Prokuratura odrzuca zarzuty o nielegalne działanie podczas transportu.
Co teraz jest najważniejsze?
- W najbliższych tygodniach sąd ma rozstrzygnąć wnioski dowodowe związane z ekstradycją.
- Kompletność dokumentów z ZEA może wpłynąć na przebieg procesu i ewentualne decyzje odnośnie środków zapobiegawczych.
- Społeczny wymiar sprawy – wypadek, ofiary i obraz międzynarodowej współpracy policyjnej – utrzymują wysokie zainteresowanie opinii publicznej.
Sprawa łączy dwa wątki: merytoryczne dowody w procesie o śmiertelny wypadek oraz procedury międzynarodowe dotyczące przekazania osoby ściganej. Dla sądu kluczowe będzie ustalenie, czy proces ekstradycji spełnił wymogi prawne, a dla opinii publicznej — czy działania służb były przejrzyste i proporcjonalne.
Najbliższa rozprawa planowana na koniec lipca będzie testem, czy sąd uzna dotychczasową dokumentację za wystarczającą, czy też wyda zalecenia zmuszające stronę państwową do doprecyzowania formalnej podstawy przekazania. Będziemy monitorować rozwój wydarzeń i informować o kolejnych ustaleniach.












