Pokaż spis treści Ukryj spis treści
Władze Miastka zgodziły się na szybki zastrzyk gotówki dla miejscowego szpitala — rada miasta przegłosowała wzięcie kredytu w wysokości 5 mln zł, by przede wszystkim pokryć zaległe pensje personelu. Decyzja zapada w tle śledztw i niejasności finansowych, które mogą mieć bezpośredni wpływ na dostępność usług medycznych w regionie.
Podczas nadzwyczajnej sesji 9 lipca radni zaakceptowali wniosek o pożyczkę, która podniesie zadłużenie Miastka do około 14 mln zł. Burmistrz Daniel Radziszewski tłumaczył, że środki są niezbędne, by wypłacić wynagrodzenia i utrzymać funkcjonowanie lecznicy, ale sam zabieg finansowy nie rozwiązuje długofalowych problemów placówki.
Krótka ulga, długoterminowy problem
Przyjęty kredyt ma charakter ratunkowy: ma za zadanie zapobiec kolejnym zwolnieniom i przerwom w działaniu oddziałów. Tymczasem zadłużenie samego szpitala przekracza już 35 mln zł, z czego około 7 mln zł to zaległości wobec pracowników. To wielowymiarowy kryzys — finansowy, personalny i organizacyjny.
Viki Gabor: ślub stoi pod znakiem zapytania, bliscy wstrzymują decyzję
14-latek zatrzymany w Kołobrzegu za kierownicą auta rodziców: mówi, że nie pił
Nowa prezes placówki, Teresa Binkiewicz, objęła stanowisko tuż przed sesją rady. W rozmowach z radnymi podkreślała, że przyszłość szpitala zależy od szybkich decyzji, zwracając uwagę na wypowiedzenia wpływające już z oddziału chirurgii. Jej wystąpienie miało podkreślić, że bez interwencji niezbędna będzie głębsza restrukturyzacja usług.
Niecodzienne rozliczenia i śledztwa
W tle toczy się sprawa z początku 2025 r., która przyciągnęła uwagę służb kontrolnych: w ciągu jednego dnia odbyło się tam aż 73 zabiegów neurochirurgicznych przy bazie zaledwie 19 łóżek. Według informacji z dokumentów, szpital miał płacić zewnętrznym podmiotom bardzo wysokie stawki — nawet do 300 tys. zł za dzień pracy pojedynczego lekarza, co przełożyło się na horrendalne wyceny za godzinę (raporty mówią o kwotach rzędu 26 tys. zł za godzinę).
W sprawę zaangażowały się CBA, prokuratura i NFZ, które badają zarówno zasadność rozliczeń, jak i zgodność z procedurami medycznymi i finansowymi. Dochodzenie ma kluczowe znaczenie dla oceny prawidłowości wydatkowania publicznych środków i ewentualnych nadużyć.
- Co już postanowiono: Rada Miasta zgodziła się na kredyt 5 mln zł (sesja 9 lipca).
- Skala zadłużenia: Szpital ma około 35 mln zł zobowiązań, w tym ~7 mln zł zaległości wobec pracowników.
- Badane wydarzenie: Styczeń 2025 — 73 zabiegi neurochirurgiczne w jeden dzień przy 19 łóżkach; wystawione wysokie rachunki dla zewnętrznych wykonawców.
- Organy nadzorujące: NFZ, prokuratura, CBA — w toku są kontrole i czynności wyjaśniające.
- Możliwa odpowiedź systemowa: Rozważane jest połączenie z Wojewódzkim Szpitalem Specjalistycznym w Słupsku, co mogłoby umożliwić dostęp do środków na restrukturyzację.
Jedną z proponowanych dróg wyjścia jest integracja z większą placówką w Słupsku — władze mówią o możliwości pozyskania nawet do 70 mln zł na przeprowadzenie zmian organizacyjnych. Ważne: środki te miałyby finansować restrukturyzację i poprawę funkcjonowania, a nie bezpośrednio służyć spłacie zaległych zobowiązań.
Decyzje w sprawie ewentualnego połączenia mają zapaść w najbliższych tygodniach. Dla mieszkańców regionu stawka jest konkretna — stabilny dostęp do opieki, liczba dostępnych oddziałów i jakość usług medycznych mogą się zmienić zależnie od kierunku działań władz i wyników kontroli.
Co warto obserwować dalej: rezultaty kontroli CBA i NFZ, konkretne warunki ewentualnej fuzji ze szpitalem w Słupsku oraz harmonogram spłaty zobowiązań wobec personelu. Od tego zależeć będzie, czy chwilowy kredyt zamieni kryzys w uporządkowany proces naprawczy, czy jedynie przesunie problem w czasie.












