Pokaż spis treści Ukryj spis treści
Krzyk córki pozwolił Marzenie Święs z Gorlic wydostać się z przewróconego autobusu podczas katastrofy autokaru na Węgrzech — kobieta opowiada o ratunku i jednoczesnym bólu po stracie współtowarzyszy podróży. Wypadek, do którego doszło w drodze powrotnej z bałkańskiej pielgrzymki, kosztował życie kilkunastu pasażerów i postawił pod znakiem zapytania organizację transportu grup seniorów.
Co się wydarzyło
Marzena Święs wraz z 23-letnią córką wracały ze wspólnego wyjazdu do Medziugorie, Sarajewa i innych miejsc w regionie. Obie siedziały po prawej stronie autobusu — w chwili przewrócenia pojazdu kobieta nie pamięta momentu uderzenia, ale dobrze zachowuje w pamięci wezwanie córki, dzięki któremu opuściły wrak.
Viki Gabor: ślub stoi pod znakiem zapytania, bliscy wstrzymują decyzję
14-latek zatrzymany w Kołobrzegu za kierownicą auta rodziców: mówi, że nie pił

Po zdarzeniu Marzena trafiła do szpitala w Nyíregyházie, a jej córka jest leczona w Debrecenie. Matka opisuje stan Natalii: lekarze rozpoznali wstrząs mózgu, ranę czoła, uraz policzka i złamanie nadgarstka. Sama ma liczne stłuczenia, ale — jak mówi — bez złamań. O dalszym transporcie patientek do Polski mają zdecydować medycy.
- Liczba ofiar: 12 osób zginęło (dane przekazane przez ocalałych w rozmowie z poszkodowanymi).
- Ranni: kilkadziesiąt osób, w tym uczestnicy w podeszłym wieku wymagający szczególnej opieki.
- Lokalizacje szpitali: Nyíregyháza (oddział ortopedii), Debrecen (leczenie natalii).
- Transport do Polski: planowany, decyzję podejmują lekarze na miejscu.
Skutki dla uczestników i reakcje
Dla osób, które przeżyły, największym ciężarem jest świadomość, że część grupy nie wróci do domu. Wielu pasażerów to seniorzy, z którymi pielgrzymi łączyła silna więź — mówi pani Święs, określając atmosferę wyjazdu jako rodziną.
W szpitalu kobieta pomagała innym poszkodowanym, korzystając ze swojego doświadczenia jako opiekun medyczny. Opisuje też znajomego, który walczy o życie na oddziale intensywnej terapii, oraz niepewność co do losu kapłana, który podróżował z grupą.

Osobne gesty odwagi
Wśród pasażerów wymieniany jest 19-letni Adrian, który — jak relacjonują świadkowie — złamał część konstrukcji autobusu i pomagał wyprowadzać ludzi. Podobnie jeden z kierowców miał rozbić przednią szybę, by umożliwić ewakuację. Świadkowie podkreślają szybkie, decydujące działania kilku osób, które uratowały życie wielu uczestnikom.

Wielu ocalałych w pierwszej nocy po katastrofie udzielało sobie wzajemnego wsparcia, dzieląc się opowieściami i pomagając w opiece nad najbardziej poszkodowanymi. Mimo szoku podkreślają, że wzajemna pomoc była nieoceniona.
Dlaczego to ważne dziś
Ten wypadek stawia pytania o bezpieczeństwo grup organizujących wyjazdy zagraniczne, szczególnie gdy wśród podróżnych dominują osoby starsze. Pilne są też kwestie medycznej repatriacji oraz dokładnego sprawdzenia stanu zdrowia wszystkich poszkodowanych przez polskie służby.
Organizatorzy i służby powinny szybko ustalić okoliczności wypadku oraz podjąć działania zapobiegawcze dla przyszłych pielgrzymek — od stanu technicznego pojazdów po procedury ewakuacyjne i medyczne wsparcie na trasie.
Marzena opisuje swoje ocalenie w kategoriach osobistego przeżycia i duchowego znaczenia — traktuje je jako wyjątkowe ratunek, choć równocześnie nie ukrywa żalu po stracie towarzyszy podróży.












