Pokaż spis treści Ukryj spis treści
Borja Sainz, dziś jeden z kluczowych piłkarzy FC Porto, mógł przed kilku laty trafić do Polski — i to do jednej z czołowych drużyn ekstraklasy. W rozmowie z Tomaszem Ćwiąkałą Jacek Zieliński ujawnił, że transfer prawie doszedł do skutku, ale finalną decyzję zablokował ówczesny trener.
Obecnie 25-letni Hiszpan wyceniany jest na wysoką kwotę po transferze do Portugalii — klub zapłacił za niego ponad 13 mln euro. Tymczasem jego ścieżka kariery przed przybyciem do FC Porto była znacznie bardziej kręta.
Po rozstaniu z Deportivo Alavés w 2022 roku Sainz przeniósł się do Turcji, gdzie reprezentował barwy Giresunsporu. To właśnie z tamtego etapu pochodzi oferta Legii, do której według Zielińskiego gracz miał wsiadać na samolot do Warszawy.
Poznań: ranny mężczyzna na przejściu dla pieszych, policja zatrzymała podejrzanego
Legia straciła szansę na gracza z Porto: szkoleniowiec wstrzymał transfer
Jak blisko był transfer?
Zieliński, pełniący wtedy rolę dyrektora sportowego, opisał sytuację jako dopiętą warunkowo — umowy były ustalone, a transfer miał być bez kwoty odstępnego. Pomimo to ostateczną decyzję podjął trener Kosta Runjaic, który zdaniem działacza uznał piłkarza za zbyt młodego do natychmiastowego włączenia do zespołu.

- 2022: odejście z Deportivo Alavés i transfer do Giresunsporu (Turcja).
- Prawie transfer do Legii Warszawa — zawodnik miał już być w samolocie do Polski.
- Trener zablokował ruch, oceniając wiek i gotowość piłkarza.
- Później Sainz trafił do FC Porto, które zapłaciło za niego ponad 13 mln euro.
Ta historia ilustruje, jak decydujące mogą być pojedyncze ruchy — selekcja kadrowa, ocena trenera czy timing transferu potrafią zaważyć nad dalszym rozwojem piłkarza. Dla Legii to przykład przegapionej okazji; dla Sainza — dowód, że odmienne wybory mogą przyspieszyć karierę.
Konsekwencje i perspektywy
Na poziomie sportowym brak pozyskania takiego skrzydłowego mógł wpłynąć na skład i styl gry Legii w tamtym sezonie. Z punktu widzenia klubu decyzja trenera pokazuje, jak dużą władzę ma sztab szkoleniowy nad polityką transferową.
Dla kibiców i obserwatorów rynku transferowego warto odnotować dwie lekcje: po pierwsze, młody zawodnik odrzucony dziś może stać się kluczowym graczem jutro; po drugie, transfery to nie tylko negocjacje finansowe, lecz także kwestia oceny przygotowania i planu rozwoju.
Ostatecznie przypadek Sainza przypomina, że w futbolu drobne decyzje decydują o wielkich konsekwencjach — zarówno dla zawodnika, jak i dla klubu, który zrezygnował z jego pozyskania.











